Zaplecze white hat SEO ?! 1


SEO Doda wartości Twojemu zapleczuZaplecze – pojęcie, które budzi kontrowersje, bywa nadużywane przez sprzedawców SEO, jest tematem gorących rozmów i sprzecznych opinii. Jedni traktują zaplecze jak największą i najcenniejszą tajemnicę firmy, inni narzekają na jakość zaplecza, a niemal wszyscy czują się nieswojo, gdy ktoś na forum publicznym podaje adresy zaplecz. Ilu naszych klientów tak naprawdę wie, co to jest zaplecze, jakie jest a jakie powinno być? Czy istnieje zaplecze white hat, czy to znaczeniowy oksymoron?

Definicja zaplecza

Jeśli ktoś styka się pierwszy raz z tym określeniem, to na potrzebę chwili ustalmy roboczo (w celu łatwiejszego przyswojenia tekstu), że zaplecze strony X, to zbiór wszystkich stron stworzonych lub dostosowanych do potrzeb pozycjonowania strony X.
O próbę zdefiniowania pojęcia poprosiłem kilku znajomych z branży. Nie ma bowiem oficjalnej definicji i możliwe jest uzyskanie wielu interpretacji. Niektóre z nich są mniej lub bardziej dokładne (szczegółowe), a zgodność zaplecza z wytycznymi dla webmasterów jest kwestionowana.
Bardzo celnie wypowiedział się Przemek Sztal (Performance Media):

“[…]w przypadku terminu „zaplecze pozycjonerskie” wyczuwa się tę nutę tajemnicy służbowej. Zaplecze pozycjonerskie to baza stron internetowych (ale nie tylko!), które są wykorzystywane w procesie pozycjonowania, z całym systemem zarządzania (ręcznym, półautomatycznym, automatycznym).”

Łukasz Rajzer (ipolisa.pl) dodaje:

„moje „zaplecza” to serwisy, które generują zdrowy ruch i odpowiadają oczekiwaniom Użytkowników. Większość moich zaplecz ma większą konwersję per wizyta niż docelowy serwis, gdyż otoczenie kontentowe serwisu lepiej odpowiada oczekiwaniom Użytkownika.”

Przekładając branżowy żargon Łukasza, jego strony zapleczowe pełnią rolę sprzedażową na równi z głównym serwisem. Co więcej, pojedyncze strony (zapleczowe) mogą lepiej odpowiadać oczekiwaniom Użytkownika, bo mogą być bardziej specjalistyczne, niszowe.
Dalej Łukasz pisze:

Dobre zaplecze to takie, które rodzi się w niszy i idealnie odpowiada oczekiwaniom Internautow.

Łukasz Rogala dodaje:

“można zrobić ładne zaplecze które nie będzie generować wprost i tylko i wyłącznie wyższych pozycji klientowi, a np. sprzedaż. Cena wprawdzie x5 za stworzenie i utrzymanie go, ale często daje lepsze rezultaty niż strona klienta. Kwestia celów”

Czy zaplecze może być white hat?
Przemek Sztal:

“Z punktu widzenia wytycznych dla webmasterów Google każde umieszczenie linka z intencją manipulowania PageRank nie zalicza się już do white hat SEO, dlatego ze swojej natury zaplecze jest szare. Jeśli strony zapleczowe nie niosą żadnej wartości dla użytkowników, wtedy kolor zaplecza ma wartość #000 [czarne]

Łukasz Rogala:

“Stawiam na grey – z jednej strony może robić pozycję, z drugiej strony może zapewniać sprzedaż.”

Łukasz Rajzer nie pisze wprost, ale po celach można wnioskować, że white.

Z powyższych informacji wynika, że każdorazowe umieszczenie linka do pozycjonowanej strony tylko i wyłącznie w tym celu (aby sztucznie ingerować w ranking wyszukiwarki Google) zmienia kolor zaplecza z białego w ciemne lub całkiem czarne odcienie. Aby zaplecze nie łamało wytycznych Google, link musi mieć swoje uzasadnienie w treści na stronie zapleczowej, ale też sam link nie jest konieczny.

Wątek można znaleźć na Google+ tutaj

Wiemy już, że:
– zapleczem nazywamy strony internetowe oprócz głównego serwisu, które pomagają w osiągnięciu założonego celu;
cele zaplecza nie mogą ograniczać się do umieszczania na nim linków do pozycjonowanej strony aby poprawić jej pozycję w wyszukiwarce;
– w ocenie praktycznej zaplecza dominuje kompromis, czyli nie jest to ani white hat, ani black hat;
– zaplecze może i powinno być rozszerzeniem serwisu głównego;

 

Zaplecze black hat, spamerskie, negatywne

Przykładami jednoznacznie negatywnego “zaplecza” pozycjonerskiego mogą być:
– seo katalogi stron;
– precle;
– automatycznie generowane blogi;
– strony śmieciowe emitujące linki z systemów wymiany linków;
– strony-zombie, zainfekowane złośliwym kodem, który emituje linki do pozycjonowanych stron;
Takie strony, które łamią wytyczne dla webmasterów, stosunkowo łatwo rozpoznać; cechują się:

  •  niskiej jakości treścią, często bezsensowną “sieczką” generowaną automatycznie,
  • znaczną ilością linków do pozycjonowanych stron z konkretnymi anchorami (podlinkowane są konkretne słowa kluczowe),
  • brakiem spójności tematycznej (artykuły w preclach – każdy o czymś innym, bez żadnego powiązania),
  • zerową przydatnością dla przeciętnego Internauty;

zaplecze pozycjonerskie czasem jest jak rzeźniaTrudno się dziwić, że ciągle podejmowane są próby chodzenia na skróty i minimalizowania kosztów oraz nakładu pracy, jeżeli zasady współpracy są od początku niewłaściwe. A niewłaściwym jest zlecanie obcej firmie (agencji seo), aby symulowała naszą aktywność i aktywność internautów wobec naszej strony internetowej i to jeszcze w rozliczaniu “za efekt”, czyli za uzyskane pozycje w wyszukiwarce, którą zarządza zupełnie ktoś inny.
Owa symulacja będzie nędzną podróbką, którą pozycjonowana firma chce potwierdzić swoje kompetencje i profesjonalizm. Tak się nie da wiarygodnie budować pozycji i agencja SEO nie jest od takich zadań.
Tak niestety się dzieje na rynku, na którym klient nie wie czego powinien oczekiwać od agencji SEO, a ta dopasowuje jego cele i swoją rolę do maksymalizacji swoich zysków (również błędnie osiąganych, ale cóż).

 

Nasze zaplecze jest naszą tajemnicą

Pozwolę tutaj sobie na dygresję związaną z okrywaniem tajemnicą zaplecza przez niektóre z agencji. Faktem jest, że w latach ‘00-’10 zaplecze wyglądało zupełnie inaczej, jak cała branża SEO. Wiele z dużych lub zyskujących popularność portali było własnością firm SEO. Portale te stanowiły wartość samą w sobie, a ich powiązania z jednym właścicielem były raczej ukrywane. Linki pozycjonujące na takich portalach były mocne i działały na korzyść linkowanych serwisów. Rynek był mały, świadomość SEO zerowa, a posiadanie takich stron stanowiło prawdziwą wartość.
Dziś niektóre agencje nie ujawniają klientom zaplecza z różnych względów

  • agencje z pięknym wizerunkiem i pijarem wstydzą się swoich wordpressów,
  • agencje SEO nie są zainteresowane edukowaniem klientów, a brak wiedzy może rodzić nieporozumienia i trudne do wyjaśnienia pytania;
  • owe tajemnicze zaplecze nie istnieje!

Szczególnie bulwersująca jest ostatnia sytuacja, kiedy klient jest zwyczajnie okłamywany. W swojej audytorskiej pracy spotykam się z takimi przypadkami nazbyt często. Schemat, jaki przerabiam za każdym razem jest taki sam:

  • brak wyników, spadek pozycji, sytuacja do wyjaśnienia,
  • zapewnienie, że stosowane super tajne zaplecze wymaga czasu do “nabrania mocy”,
  • analiza pozycjonowania, linków w GWT,
  • przesłanie listy linków z prośbą o wskazanie kilku (2-5-10) adresów należących do “zaplecza”,
  • odbijanie piłeczki i zapewnienia, że super tajne zaplecze jest tak tajne, że nawet Google o nim nie wie…

Jeśli budową zaplecza zajmuje się agencja, zaplecze takie nie powinno stanowić głównego tematu codziennych rozmów. W końcu kupując szynkę w sklepie nie zaglądamy rzeźnikowi do zaplecza
Ale skandaliczną uważam sytuację, w której przedstawiciel agencji kłamie.

Zaplecze White Hat SEO

Czy zatem możemy łączyć te dwa terminy – zaplecze i white SEO? Dlaczego nie!

1. Rola, nie rolowanie

mem seo zapleczeUstalmy sobie jedno: zaplecze powinno być wizytówką promowanej marki/firmy/osoby. Jeśli zatem wstydzisz się swojego zaplecza, lub nie chcesz go pokazywać publicznie, to znaczy, że nie jest to dobre zaplecze. Jak można jednocześnie coś promować i ukrywać? 🙂
Jego główną rolą jest promocja, potwierdzenie profesjonalizmu i uzupełnienie informacji ze strony promowanej – ograniczonej lub zbyt ogólnej. Nie może być kartą przetargową w rolowaniu klientów przez agencję SEO.

 

2. Autorstwo

ekspert seoDrodzy czytelnicy, głównym autorem treści (contentu, czyli nie tylko litego tekstu, ale grafiki, zdjęć, filmów, animacji, tabel, infografik, statystyk, przykładów, komentarzy, nagrań dźwiękowych, odniesień do wiarygodnych źródeł, podręczników, opracowań, zestawień, etc) musi być przedstawiciel promowanego serwisu! Żaden pracownik agencji SEO, nawet omnibus, nie zapewni tak dobrych treści, jak doświadczony ekspert ze swojej wiedzy.
Doskonałym przykładem jest tutaj Łukasz Rajzer, który świadomie rozróżnia zaplecze właściciela serwisu od zaplecza agencji.
Tworzenie zaplecza w imieniu właściciela serwisu jest jak już wcześniej wspomniałem, symulowaniem jego aktywności – nieefektywną podróbą.

Rok 2013 (na co wskazują już tendencje w roku 2012) będzie rokiem rosnącej roli autorstwa. Anonimowa aktywność w Sieci nie będzie wiarygodna (już nie jest), a rola agencji SEO w procesie budowania wiarygodności i autorytetu uległa znacznym przeobrażeniom. Niewiele firm nadąża za dynamicznymi zmianami, a sztywne umowy zawarte na wiele miesięcy wiążą klienta, ale i uniemożliwiają dostosowanie do zachodzących zmian.

3. Zapomnij o linkach

Jeśli stawiasz pierwszy znak tekstu lub kodu z myślą o linku, nie będzie to dobre zaplecze. Zawsze, gdy nasz partner (klient) pyta się o to, jak ma pisać na blogu firmowym i gdzie umieszczać (podlinkować) słowa kluczowe, odpowiadam: zapomnij o SEO, pisz do swojego klienta. Każda próba skupienia się na słowach kluczowych, linkach powoduje, że artykuł traci swoją rolę i charakter – przypomina precla…
A poziomy zaplecza, schematy linkowania, linkwheele, przepływanie PR?!
Świetnie się sprawdza podczas budowania pijaru agencji SEO.

4. Tematyczność, czyli co?

relacje i powiązania to podstawa promocji Argument o pokrewieństwie tematycznym zaplecza zbijany jest tym, że przecież “naturalne blogi” bywają o wszystkim i o niczym, a ich linki nie powinny przecież szkodzić. Owszem, ale ten kontrargument służący usprawiedliwianiu roli precli (de facto, blogów z przypadkowymi autorami i ich “artykułami” o niczym) nie ma odniesienia do zaplecza, które musi w jakiś sposób nawiązywać do promowanej firmy/usługi/produktu. Nawiązanie nie musi być bezpośrednio tematyczne.

Dobrym uzupełnieniem witryny motelu w ciekawym zakątku świata może być: wypożyczalnia samochodów z tej miejscowości, informator kulturalny, lokalna i pobliska restauracja, cennik przykładowych produktów lokalnych, czyli wszystko to, co może się przydać turyście, a co na tej samej stronie motelu stwarzałoby wrażenie chaosu.

Pokrewieństwo witryn powinno być postrzegane w kategoriach uzupełnienia informacji oraz wzajemnych relacjach tworzonych witryn.

5. Zawsze i wszędzie

pozycjonowanie bez zapleczaTeraz będzie małe rozczarowanie: nie zawsze budowa zaplecza jest konieczna. Naprawdę, nie ma sensu sprawiać wrażenia, że wysoki koszt współpracy z agencją SEO wynika z ponoszonych kosztów budowy iluś stron. Tak jak machanie łopatą przy budowie drogi jest ważne, ale wcale nie najdroższe ani najważniejsze, tak i tu, nie zawsze praca SEO wiąże się ze stawianiem stron. SEO to przede wszystkim wiedza i skuteczność, za którą się płaci. Jeśli podobny lub lepszy efekt da rozbudowanie istniejącego serwisu (np. rozbudowanie sklepu o bardziej dopasowane opisy produktów i stworzenie działu informacyjnego na temat oferowanych produktów), to rolą agencji SEO jest właśnie oszacowanie tego potencjału i współpraca nad jego rozbudową, a nie budowa sieci blogów przy pomocy automatycznego skryptu.

6. Primum non nocere

minimum linków maksimum efektywnościMinimalizm ponad wszystko. Niejednokrotnie osiągamy cel przy pomocy kilkunastu, kilkudziesięciu zewnętrznych linków bez konieczności uruchamiania automatów na serwerach, których pracy nie sposób kontrolować. Produkowanie nadmiernej ilości śmieci to marnowanie wielu zasobów – energii, powierzchni serwerów, transferu, czasu obsługi tego wszystkiego, czasu użytkownika przedzierającego się przez spam, pracy moderatorów i pracowników SQT Google. Sprzątanie po takim beztroskim spamie zajmuje wiele więcej czasu i pracy niż budowa swojego małego imperium z myślą o użytkownikach.

7. Kieruj się logiką

Wystarczy, że wszyscy będziemy kierować się zdrowym rozsądkiem przy odpowiadaniu sobie na poniższe pytania:

  • kto da najlepsze świadectwo mojej firmie? (ja/nasz ekspert/doświadczony pracownik, czy programista/polonista/matematyk/handlowiec?)
  • co można dać/otrzymać za niepewne kilkadziesiąt złotych miesięcznie? (za frazę w rozliczaniu za efekt przy stałych kosztach pracowników, ZUSu, czasu pracy, nieznajomości branży, itp)
  •  jaką skuteczność reklamowo-promocyjną ma głęboko skrywany serwis? (ukrywanie zaplecza przed światem)
  • jaką skuteczność może mieć agencja SEO, która nie zna dokumentacji wyszukiwarki i nie korzysta z jej produktów? (nie instaluje GWT, Analytics w obawie przed “szpiegowaniem przez Google”, dyskredytuje wiarygodność wytycznych dla webmasterów?)
  • jakie schematy zaplecz mogą być skuteczne? (schemat=stałość, wzór, praktycznie do wykrycia automatycznie przez algorytmy);
  • czy agencja SEO może zastąpić dział handlowy i marketingowy firmy? (czasem otrzymujemy komunikat: zróbcie tak, żebyśmy byli wysoko i klienci w końcu zaczęli do nas dzwonić);

Zaplecze white hat SEO istnieje i może być zgodne z wytycznymi dla webmasterów. Do tego konieczne jest zaangażowanie obu stron umowy i również z obu stron potrzeba kreatywności.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 

Komentarz do “Zaplecze white hat SEO ?!

  • Łukasz Rajzer

    Nie zgodzę się z Przemkiem Sztalem, że wstawienie linka do innej naszej domeny „na zapleczu” będzie gray czy black. Czytając ze zrozumieniem wytyczne Google możemy wywnioskować, że użyteczny link jest lepszy niż jego brak!

    Tworzenie dobrych witryn „zapleczowych”, które są dedykowane konkretnej tematyce to najlepszy sposób na stabilność biznesu internetowego uzależnionego od SEO. W ipolisie, gdzie przez przypadek zająłem się SEO, bardzo szybko (w zasadzie na etapie pomysłu) dojrzeliśmy i wycofaliśmy się z tworzenia stron typu 10 x 1000, które są w Polsce tak popularne (nie wiem dlaczego).

    Nikt nie podał przykładu „zaplecza SEO”, więc posłużę się jedną witryną, którą opiekuje się zespół ipolisa.pl: http://kalkulator-ac.pl Czy ta witryna jest naszym zapleczem? Taaaak! Jednak nie wstydzimy się jej i jest naszą wizytówką, na której naturalnie pomagając Internautom oraz z pełnym szacunkiem do wymagań Googla, linkujemy do własnych serwisów (czasem także cudzych).

    Koszt prowadzenia takiej witryny poza stworzeniem i utrzymaniem technicznym serwisu, jest znacznie większy niż pisze Łukasz Rogala (to nie 5x czyli 500 zł).
    Publikacje tworzą osoby, które na ubezpieczeniach chcą się znać i robią to tak, by pomóc Czytelnikowi podjąć ważną decyzję wyboru ubezpieczenia AC. Do tego dochodzi obsługa zapytań oraz większa od standardowej promocja w sieci.
    Czy się opłaca? Nie wiem, bo nie prowadzę książki rozchodów i przychodów dla każdej witryny, i nie wiem też jak ocenić moc linków (to z dedykacją dla pozycjonerów), bo przecież nie przez pagerank, trustrunk czy backlinki. Wiem jednak, że serwis przynosi nam policzalne korzyści w postaci sprzedaży polis AC i chyba o to nam chodzi.

    Pozostaje oczywiście trudna kwestia celowości takiego zaplecza. W przypadku ipolisa.pl trudno nam poruszać szczegółowo pewne tematyki w głównym serwisie, bo tam robi się zbyt ciasno, a serwis jako porównywarka ubezpieczeń promuje przede wszystkim kalkulatory wielu rodzajów polis. Wizyta w kalkulatorze i kalkulacja jest głównym celem serwisu. Dlatego merytoryka schodzi na drugi plan – stąd decyzja o powstaniu np. kalkulator-ac.pl, gdzie zdecydowanie częściej poruszamy kwestie dotyczące ubezpieczeń autocasco.

    Czy to jest złe? Zostawiam ocenie algorytmom i Użytkownikom. To Oni powinni wiedzieć, czy serwis jest dobry. Wiem też, że pozycjonerzy będą mieli bardzo różne opinie o kolorze skali złu tego serwisu. Moje sumienie mówi mi, że jest to dobry serwis.
    ______

    Nadzoruję prywatnie kilka innych projektów SEO i Wszystkim Klientom polecam tworzenie treści, pod którą mogą się sami podpisać. Czy opublikują dobry kontent w swoim serwisie, na blogu, forum czy jako materiał pijarowy – nie ma to znaczenia. Za dobrą treść Google nie karze!

    I tu dochodzimy do drugiej kwestii posiadania „dobrego zaplecza”. Każde zaplecze możemy wykryć. Nie da się zablokować odwiedzin robotów, które przychodzą z wyników wyszukiwarki Google. Ukryłeś się przed Majestic, Ahrefs etc. – nie ma problemu – konkurencja przeklika 500 wyników na Twoje frazy i znajdzie to nawet ręcznie (lub z pomocą PHP) (;

    Konkurencja w serpach rośnie z każdym dniem. Google stawia większe wymagania pozycjonerom i ich zapleczom. Warto pomyśleć już dziś o tym i porozmawiać ze swoimi Klientami.

    Z Wyrazami Szacunku,
    Łukasz R.